Witam szanownych.
Wczoraj mialem przyjemnosc rozmawiac z konsultantka Orange ktora zadzwonila na okolicznosc dobiegajacej do konca umowy. Rozmowa byla dosc dziwna. Pani nie byla w stanie okreslic jaka umowe posiadam. Kiedy wymienilem jej po kolei wszystkie czesci skladowe co chwile kazala mi czekac i "konsultowala sie". W pewnym momencie temat wszedl na BIS. Wtedy Pani skonfundowala sie jeszcze bardziej. Zapytala kilkakrotnie co to jest i " na czym polega. Tlumaczylem pare razy. Po kazdym razie Pani znowu prosila bym czekal i "konsultowala". Po ktorej tam z kolei "konsultacji" grzecznie poprosilem by Pani posluchala reklam w radiu...
Ja wszystko rozumiem. Ale cos jest nie tak jesli konsultant ktory proponuje przedluzenie umowy, ale nie jest w stanie stwierdzic jaka umowe mam teraz i do tego nie wie co to jest Blackberry... to cos tu chyba nie tak?
The gods of Olympus have abandoned me...




Odpowiedź z cytatem
?
wiec wydaalo mi sie ze lepiej bedzie pasowal osobno. Ale jak mod sobie zazyczy przeniesc to nie zglaszam obiekcji

